DRUGI KOT ZA PŁOT

Od kota się zaczęło i na kocie miało się skończyć, bo jak już wcześniej pisałam tutaj, haft matematyczny pochłonął mnie bez reszty zabierając czas na wszystko inne, ale brat zapytał, czy mogłabym uszyć coś jeszcze dla jego synka, więc za jakiś czas znowu tu się zjawię. Tymczasem pokazuję kota numer dwa zamówionego przez Siostrzenicę. 
 Kot numer dwa ma haftowane uszka, oczki, mordkę i wąsiki, a wykonany jest z białego polaru i wypełniony poduszkowym nadzieniem (100% polyester). Wymiary 19 na 19 cm.
PS. Zapraszam także na mój drugi blog Obrazki z szycia wzięte.


14 komentarzy:

  1. hahaha koty kocha moja Julka:)
    Super jest.
    A haft matematyczny, no cóż pochłania, wiem bo sama kiedyś próbowałam;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to mamy dwie kochające koty Julki - Twoją i moją.

      Między haftowaniem a "maskotkowaniem" różnica u mnie polega na tym, że do tego pierwszego specjalnie zachęcać mnie nie trzeba. Za drugie biorę się z o wiele mniejszym zapałem, ale jak już zacznę, to nie odpuszczam dopóki brzydotka nie będzie gotowa do przekazania w małe rączki.

      Usuń
  2. Myślę, że maskotki są bardzo wdzięcznym tematem biorąc pod uwagę radość jaką się nimi sprawia maluchom:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A najfajniejsze jest to, że maluchy i tak je kochają - bez względu na niedociągnięcia w ich wykonaniu.

      Usuń
  3. Ale słodziak!!!! Uwielbiam koty! Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki wielkie, pozdrawiam również.

      Usuń
  4. Super, takie zrobione kociaki to chyba jedyne jakie mi się podobają
    pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Te żywe też mają swój urok, ale wolę je u kogoś niż u siebie. Dziękuję za odwiedziny :-)

      Usuń
  5. Gapa ze mnie :) Milutki jest ♥

    OdpowiedzUsuń